produkty bio

bio/organiczne/naturalne/eko

Chcąc dobrze odżywiać siebie i naszego zwierzaka, i gdyby nas było na to stać, to 97% z nas wybrałoby produkty: produkty bio

  • bio
  • organiczne
  • naturalne
  • z certyfikatem
  • ekologiczne
  • bez chemii
  • eco

… te pozostałe 3% to byłyby osoby, które są albo ignorantami albo mają… wiedzę.

Trudne do zaakceptowania jest to, iż mimo bycia co raz lepiej wyedukowanymi, nie zdajemy sobie sprawy z tego, że w gruncie rzeczy powyższe nazwy to marketing.  Ponieważ również te produkty spożywcze pochodzące z upraw ekologicznych są nawożone, a te „naturalne” nawozy potrafią pozostawić ślad azotu wyższy niż te wolnouwalniające, sztuczne. Eko uprawy mogą znajdować się blisko fabryk, wysypisk, dróg, randapowanych pól – ponieważ to nie sąsiedztwo determinuje przyznanie takiego świadectwa. Certyfikaty „bio” i „eco” wystawiają prywatne firmy, którym płaci się ogromne pieniądze za przywilej używania ich znaczka. W prawie polskim, unijnym, a nawet międzynarodowym nie istnieje definicja produktu: „organicznego”, „bio”, „eko”, „naturalnego”. Jeśli nie ma w tym względzie ustawy regulującej możliwość posługiwania się taką formatką, to pole do nadużyć jest niewyobrażalne. Choć kilkakrotnie podjęto próby wyodrębnienia znaczeniowego tych pojęć w kryteriach przyjętych przez ISO, czy FDA, które także zaangażowało się w ten projekt – nic do dziś nie zostało prawnie usankcjonowane. Taka sytuacja stwarza niebywałą wartość finansową, podsycaną modą i brakiem świadomości wśród odbiorców, których zwyczajnie nie kalkuluje się w tym względzie edukować.

Nie znaczy to jednak, byśmy nie zwracali uwagi na to skąd pochodzi jedzenie dla naszych pupili. Zwyczajnie, bądźmy wyczuleni, ostrożni, włączmy „siódmy zmysł”, nie wierzmy bezkrytycznie w eko-znaczki, a przede wszystkim

oceniajmy jedzenie zmysłami, pytajmy, czytajmy etykiety.

Każdy uczciwy wytwórca odpowie na nie, jeśli nie dotykają one tajemnic, czy indywidualnych receptur. Powoli uczmy się sami, drążmy i edukujmy, sprawdzajmy – a szybko ta otwartość przyniesie radość i satysfakcję oraz przyczyni się do zdrowia naszych milusińskich. Bo rzeczą oczywistą jest, że żółtko pochodzące od „szczęśliwych kur” ma znaczenie, a różnica w smaku – szczególnie dla naszych pupili – jest absolutnie i niepodważalnie odróżnialna.


Zobacz także: karma idealna