diagnostyka pasożytów
posłuchaj 🎧
lub przeczytaj 👓
Dziś o niewygodnych faktach, wydawałoby się wręcz mało prawdopodobnych, ponieważ jesteśmy przekonani, że medycyna będąc bardzo zaawansowaną winna sobie poradzić, bo przecież pasożyty nie są niczym nowym i nadzwyczajnym.
- nadal opieramy się na dawnych metodach typu „szkiełko i oko” a do nich należą badania krwi, moczu, kału 🔬pod mikroskopem, gdzie stosuje się kilka metod w zależności od grupy i przeciwnika, jakiego chcemy poznać: ∗rozmaz, ∗flotacja, ∗dekantacja, ∗ metoda larwoskopowa, ∗hodowla na podłożu. Podsumowując , która polega na poszukiwaniu pasożytów, ich jaj lub form przetrwalnikowych. To dosłownie grzebanie i obserwacja pod mikroskopem. I co zaskakujące, tym nie może zajmować się każdy diagnosta, do tego potrzeba wykwalifikowanego specjalisty, częstokroć to prawdziwi pasjonaci, którym czasem i tak może coś umknąć, ponieważ pod mikroskopem wszystko wygląda jak rój🪳🪰🐞🦟 🐝 obfitości wszystkiego🙈. Stąd tego typu placówki i wykonanie tam badań jest… nie chcemy tego nazwać drogie, no ale wynikające z wiedzy i zaangażowania.
- najszybsze testy immunologiczne = serologiczne = ELISA czyli badanie tejże odpowiedzi: IgG (wczesnego wykrywania) i IgM (przewlekła reakcja odpornościowa). Ta pierwsza przestrzeń immunologiczna to wynik ujawniający się po kontakcie z pasożytem- ale krótko, bo od 12 godzin do 23 dni. Drugie przeciwciała także mają swój słaby punkt, ponieważ organizm mógł strawić lub pokonać „obcego”, a ten wynik okaże się wyłącznie pamięcią immunologiczną a nie stanem bieżącym, a największym mankamentem jest bazowanie na testach ludzkich, więc wynik często bywa fałszywie ujemny
- technika łańcuchowej reakcji polimerowej, w skrócie PCR (ang. Polymerase Chain Reaction). I tu nazw zastępczych jest mnóstwo, choć prawdopodobnie w gabinecie weterynaryjnym się z nimi nie spotkamy (-PCR, -RACE, RAPID, -blot, FISH, mikromacierz, chipyDNA, RFLP, SSCP, DGGE). Naukowo: polega ono na hybrydyzacji kwasów nukleinowych, a mniej naukowo: wyodrębnieniu specyficznej sekwencji DNA lub RNA pasożyta, a bardziej po ludzku; pokazuje kwas nukleinowy, z którego składa się DNA gościa na gapę. Badanie czułe, jednak może zdarzyć się tak, że towarzyszące próbce bakterie spożyją ową część i wynik będzie fałszywie ujemny
- testy genetyczne = immunochromatyczne =IC, sprawdza się w tak wymagającej badawczo i terapeutycznie →giardii, i gdzie wykrywa się jej specyficzny antygen i nie tyle dla postaci dorosłej, ale dla cyst oraz trofozoitów, czyli wyspecjalizowanych formach przetrwalnikowych lamblii . Gdy leczenie zostanie wdrożone, badanie IC na giardię przez 35 dni wyjdzie ujemne. To najwartościowsze badanie, mówiące o sytuacji tu i teraz, posiadające … aż 93% czułość.
[kiedyś przypiszemy najskuteczniejsze metody diagnostyczne dla poszczególnych pasożytów, jednak w tym wpisie i tak już jest masa przytłaczających informacji]
Przeważnie, gdy diagnostyka nie wykrywa „pasażerów na gapę”, co okazuje się dość częste – oddychamy z prawdziwą ulgą.
I częstokroć uspokojeni wynikiem, →objawy nieproszonych gości ignorujemy, jakby same miały się naszą postawą zniechęcić, i →interpretujemy jako alergię, wadę, →chorobę jelit.. Konsekwentnym oszukiwaniem odznaczamy się my sami, ponieważ wstydzimy się, boimy, zaprzeczamy. Obawiamy się reakcji innych (i chyba swojej) tak bardzo, że tym przedszkolnym chowaniem głowy w piasek, możemy doprowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych, a z nimi będziemy walczyć u neurologa czy gastrologa – wydając fortunę, a poprawy znacznej nie będzie, ponieważ zwyczajnie skupiamy się tylko na objawach, a tymczasem i tak dochodzi do martwicy narządów – nazwijmy to bezpardonowo – zjadanych żywcem przez pasożyty i nie liczmy tu na elastyczny umysł specjalistów. Nieszczęśliwie, nie znajdujemy wiarygodnego wsparcia. Może na wszelki wypadek jednorazowo🥴Pupil otrzyma jakąś chemię, co stanie się przyczynkiem tylko do obniżenia jego homeostazy (tu więcej: →jak odrobaczać?)
Jakby na innej planecie wiedzy znajdują się twierdzenia parazytologii weterynaryjnej; ±70% psów i 75% kotów posiada takie lub inne pasożyty, a zaledwie 1 /4 z nich jest prawidłowo zdiagnozowana. Co robić, gdy każda metoda obarczona jest błędami?, Tu kolejna klapa😰, ponieważ poza samotnością własną i niską czułością parazytologiczną, mamy jeszcze do czynienia z
Wynikami fałszywie ujemnymi lub dodatnimi:
✓ okres niejawny inwazji. I tak w przypadku lamblii to zaledwie 3-5 dni, tasiemców 21 dnia, a niektórych nicieni aż 6miesięcy!, co oznacza że obawy są, ale nie zobaczymy ich w wynikach, ponieważ dopiero dorosła i dojrzała + rozmnażająca się forma pasożyta będzie mogła dać wynik dodatni
✓ nieregularność „siewstwa”, czyli nieproszony gość sam decyduje o sprzyjającym lub nie , momencie na produkcję kolejnych pokoleń
✓ braki w wiedzy diagnostów, którzy nie odróżniają niższych i wyższych form tasiemców, bo rzadko zdarza się qpa z „tasiemką. Jaja ich potrafią wyglądać pod mikroskopem jak te od przywr. Poza tym pyłek lilaka (bzu) czy tulipana może być łudząco podobny do form dyspersyjnych
✓ cysty niektórych pierwotniaków (toxoplasmoza/neosporoza) pojawiają się w ciagu całego życia kota/psa tylko raz!, i to zaledwie w ciągu 3-20dni
✓ trafia tylko jedna płeć pasożyta, niedojrzała płciowo i nie ma możliwości rozmnażania = nie dochodzi do inwazji
✓ przypadkowe połknięcie wraz z ektopasożytem. Roztocza, owsiki, pchły mają własne genotypy pasożytów (o tym pisaliśmy przy →lamblii), czyli przykładowo nie stanowiące zagrożenia „ichniejsze” nicienie, których jaja mogą zostać znalezione w odchodach naszych pupili. To nazywa się fachowo pasantem genowym lub pseudopasożytami.
DiAGNOSTYKA, bo diagnozujemy a nie działamy profilaktycznie, mimo dość dołujących realiów:
⇒…nie jest prawdą, że zwierzę odrobaczane regularnie jest wolne od pasożytów. Są bardzo dobre leki o szerokim spektrum działania, ale nie mamy 100% zabezpieczenia. Dotyczy to pasożytów zewnętrznych i wewnętrznych [cyt za dr.n.wet. lek.wet. Klaudiuszem Szczepanikiem, Wstęp do parazytologii psów i kotów, z webinar VetTech]
⇒ mimo znaczącego postępu metod diagnostycznych i leczniczych, w dalszym ciągu należą do największych wyzwań współczesnej medycyny, a (…) choroby pasożytnicze przewodu pokarmowego właściwie charakteryzuje angielski termin neglected diseases, czyli choroby zlekceważone, zaniedbane, natomiast (…) zainteresowanie prowadzeniem badań w kierunku występowania pasożytów jelitowych systematycznie maleje [cytaty za płk dr hab. n. med. Krzysztof Korzeniewski, polecamy ten przejrzysty informacyjnie artykuł w →journalis.vivamedica.pl,]
⇒ Niestety, pomimo istnienia prostych metod służących do ich wykrywania, stanowią często poważny problem w rutynowej diagnostyce klinicznej. [cytat z →art z vetpol.or.pl] ,
⇒ Mamy do czynienia z ilościami poniżej progu czułości diagnostycznej i ich ograniczonej czułości. [cyt. lekarz; Wojciech Ozimek, autor „Nie dam się pasożytom…”, Warszawa 2016]
⇒ Po dwudziestu latach walki z pasożytami śmiem twierdzić, że praktycznie nie ma ludzi wolnych od robali, są tylko niezdiagnozowani [cyt. za Wojciech Ozimek, tamże]
⇒ Błędem jest myślenie ze na naszej planecie istnieje osoba całkowicie sterylna, która nie nosi w sobie żadnych szkodliwych pasożytów. [chemiczka; Tamara Lebiediewa, autorka „Oczyść swój organizm z toksyn i pasożytów”, Vital 2022]
⇒ Narastającym problemem jest też wzrastająca lekooporność pasożytów. Z powodu tych zjawisk powraca się z konieczności do starych, toksycznych, wycofanych dawniej leków. W zaistniałej, a tu jedynie zasygnalizowanej, sytuacji wręcz kryzysu terapeutycznego pojawienie się każdego leku przeciwpasożytniczego – zwłaszcza o szerokim spektrum działania, jest przyjmowane z nadzieją i niemałymi oczekiwaniami [Hubert Bojar, Józef P. Knap, Wiadomości Parazytologiczne 2010, 56(1), 11–18]
DROGA DO …wiedzy:
⇒ Zamiast wpadać w obłęd pasożytniczy, ograniczcie się do rozsądnego, kontrolowanego zubażania bogatego życia wewnętrznego. Na ślepej walce z pasożytami nie skorzystacie, a w niektórych przypadkach możecie nawet stracić (tu: biologia systemowa oparta na współpracy międzygatunkowej i sukcesie przetrwania), bo pasożytami można zarazić się wszędzie [cyt. za Wojciech Ozimek, tamże]
⇒ U większości osób z prawidłową odpornością choroba trwa około 10 dni i jest samoograniczająca, a szczególnie narażone są osoby z niewykształconą, obniżoną odpornością i chorobami z nimi związanymi [cyt. prof. dr hab. n. med. Barbara Kamińska, i jej komentarz do →art] stąd wniosek:
Nie należy stosować prewencji/leków, jeśli nie są one uciążliwe dla nosiciela: wyniki krwi są bardzo dobre, nie występują problemy jelitowe – oznacza to, że organizm jest w równowadze, i uszanujmy ten fakt. A wiedza ogranicza strach i panikę, więc korzystajmy z niej.
Lecz na koniec, w ramach NIEmiłego zakończenia, ale celowo – byśmy nie ignorowali objawów, bo one są tylko odbiciem problemów = system alarmowy i nie należy go wyłączać lekami zarządzającymi tylko uciążliwą zewnętrznością [poniżej cytat za Wojciech Ozimek, tamże]
Bardzo podobne objawy w zakażeniach pasożytami mogą dawać: →choroby odkleszczowe. Najgorsze jest to, że jedno drugiego nie wyklucza.
Głównie ten temat dotyczy uszkodzeń narządów miąższowych następujących albo lawinowo, albo przewlekle już u młodych osobników. W drugiej kolejności, taka koinfekcja łączy się z defektami neurologicznymi, wędrującymi zmianami, cystami i zwapnieniami pasożytniczymi stającymi się zmianą →nowotworową ale nie rakiem. W tym kontekście pojawia się leczenie fenbendazolem – dziś traktowane jako nieudowodnione wystarczająco , ewentualnie wspomagające .
🎥Coś dla żądnych sensacji 🎉 z pytaniem w tle „czy ten kot wygląda na takiego, co ma ...”




