pH moczu, które jest to prawidłowe?

Posłuchaj…

 

lub przeczytaj:

Część z tego wpisu, będzie tylko marginalnie powtórzeniem z →przebiałczenia/zakwaszenia. Głównie ma być uzupełnieniem informacji o pH moczu, bo zwykle to krążymy wokół tematu nie do końca go rozumiejąc; nazywając obojętne pH tym właściwym, i zadajemy sobie pytanie które jest prawidłowe; to kwaśne czy zasadowe?, niskie czy wysokie? Przeczytawszy ten tekst mamy nadzieję, że wszystko stanie się jasne!

niskie pH/kwaśno/poniżej ≤6 pH — 

Jest niebezpieczne ponieważ uszkadza nerki i to w trybie ekspresowym. Przeważnie z tym tematem borykają się psy na diecie BARF. Stąd niebywale wysoka suplementacja wapniem, w postaci nie tylko surowych kości ale i skorupek z jaj, a gdy to nie wystarcza – węglanem wapnia, ponieważ ten zasadowy pierwiastek zobojętnia „kwaśność”. Ale❗️wapń i jego nadmiar jest również szkodliwy, ponieważ gdy organizm nie nadąża z jego wydalaniem – odkłada się w stawach ograniczając ruchomość, na kościach tworząc wyrostki (osteofity) stające się źródłem zapalenia i bólu.  Odpowiednio dotknięte taką nadwyżką tkanki miękkie, stają się mniej elastycznie, nie przewodzą impulsów, są słabiej odżywiane, stając się co raz mniej funkcyjne. Antagonistą tego pierwiastka jest magnez i należy wziąć pod uwagę jego suplementację.

Pierwotnie psiak (bo kot radzi sobie znacznie lepiej z racji swej wrodzonej mięsożerności) wchodzi niezauważalnie na niebezpieczny poziom kwasicy ketonowej wchodząca w tę →kataboliczną. Mówi się o „zatruciu siarką” ze względu na siarkowy/acetonowy zapach słabo wyczuwalny dla opiekunów. To uproszczona prawda: wzrastają aminokwasy siarkowe w organizmie (a do nich należy min. zapalna homocysteina), a poza tym: azot, chlor, fosfor. Stąd też barfowcy co 3 miesiące wykonują profil elektrolitowy, by zarządzać brakami lub też spać spokojnie.

W teorii w tym czasie organizm z pH 5-6 radzi sobie, mając zapas substancji alkalizujących, czy pobierając je z warzyw, glonów, owoców. Lecz w każdej chwili może okazać się „niebezpiecznym inaczej”. Gdy braknie naturalnych zapasów zasadotwórczych pochodzących choćby ze równoważonej diety – dochodzi do bardzo dziwnej sytuacji; otóż zakwaszenia, który organizm sam koryguje, by nie doszło do uszkodzenia nerek, co w konsekwencji kuriozalnie skutkuje alkalizacją🤪i o tym poniżej (pkt3)↓


właściwe pH/lekko kwaśne/±6,5 pH u psa i ±5,6 pH u kota


obojętne ≈ pH 7  

nie jest także prawidłowe, k’woli uzupełnienia dokładnie 7pH ma czysta chemicznie woda (woda destylowana), a wtedy często dochodzi do zaburzeń makroelementarnych. Dlatego latem właściwe staje się dodanie do wody odrobiny soli dobrej jakości lub elektrolitów.

Taki poziom osiągają warzywa, owoce, glony, grzyby, rośliny – co jest ważną informacją przy stabilizacji pH czy to niskiego, czy wysokiego, ponieważ są balansem – harmonizują dysproporcje.

wysokie pH/zasadowo/powyżej >7 pH

To najczęstsze nieprawidłowe wyniki. Dlaczego tak się dzieje?

  1. Po pierwsze to bakterie.  One nie lubią kwaśnego środowiska, wytwarzają np ureazę- enzym który alkalizuje zarówno mocz jak i żołądek doprowadzając do obniżenia ich kwasowości, w czym pomagają leki IPP (…„-logi”). Śluzówki są wtedy bezbronne, będąc przepuszczalnymi (więcej o →zależności nerki-jelita) Takie narządy jak nerki stają się bardzo przyjaznym środowiskiem dla bakterii, które to z kolei sprzyjają powstawaniu bolesnych i podrażniających kryształków, piasku, kamieni. Musimy zaakcentować, że bardzo często wykonywane są „źle” badania moczu; albo usypiają naszą czujność, albo powodują niepotrzebną panikę. Dlatego zakupmy, dla własnego spokoju, zwykłe „paski pH” lub „keto” – to stanie się naszą pierwszą, źródłową informacją. Choć niestety nie wykaże bakterii, ale przy zasadowym moczu są  one na 80%. Druga rada; zmieniajmy źródła wykonywania posiewu, czyli miejsce/laboratorium badające mocz na nie/obecność bakterii. Zwierzęta latami się męczą, a ich układ moczowy jest doprowadzany →do granic.
  2. W drugiej kolejności to nieprawidłowa dieta. Zbyt węglowodanowa. I tu znowu bardzo ważna uwaga: zupełnie inną sprawą jest zasadowy mocz u wegan, których dieta nie zawiera „kwaśnych” białek zwierzęcych, a opiera się głównie na warzywach. Teoretycznie może występować u naszych pupili, ale one nie jadają przecież tylko warzyw, prawda? – dlatego to tylko teoria. Winny jest temu wypełniacz węglowodanowy oraz →pseudobiałka, które powodują jednak zakwaszenie. Trwa to niezauważalnie nawet latami, bo nie pojawiają się skrajne objawy. I tu organizm „bierze sprawy w swoje ręce” i sprytnie reaguje możliwością trzecią, czyli ↓
  3. kontr-reakcja samego organizmu na kwaśne pH. Gdy siarkowe produkty przemiany materii („po-białkowe”) nie zostają zobojętnione substancjami zasadotwórczymi,  i aby nie doszło do uszkodzenia nerek – organizm wytwarza/utrzymuje zasadowy amoniak, by on zneutralizował kwasy. Standardowo amoniak jest przekształcany w wątrobie w mocznik i bezpiecznie wydalany. Jednak w tej sytuacji tak się nie dzieje i krąży, przekraczając także barierę krew-mózg powodując w (czasową) dezorientację u zwierzaka i uszkadzając komórki nerwowe, powoduje oczywiście pieczenie, stąd wylizywanie okolic intymnych przez pupili. Czyli pierwotnie mocz był niebezpiecznie kwaśny, a organizm go skrajnie skorygował. Taki niewłaściwy odczyn  jest drogą do powtarzających się infekcji nerek, a następnie do ich przewlekłej niewydolności. Narażone są w tym zakresie chorób – koty i piszemy o tym tu←.
  4. powtarzające się biegunki, wymioty charakterystycznie w →nietoleracji pokarmowej/ →jelicie wrażliwym  (wysokie 2 parametry równocześnie albo samodzielnie w zakresie potasu, sodu, albo niskie: magnezu, wapnia) doprowadzając do zasadowicy.

W przypadku moczu zasadowego mocno akcentujemy nie tyle obojętne pozycje żywieniowe, ale kwaśne. I tu sprawdza się osławiona żurawina, aronia, rokitnik, owoc róży, porzeczki.