słuchaj swojego psa, nie lekceważ dzikości swojego kota

Posłuchaj…

 

lub przeczytaj:

Prawda, że lubimy podejmować decyzje? 😆 szczególnie te bez konsekwencji.🤪

Dokładnie to robimy: podsuwając naszemu pupilowi kolejną reklamowaną, uznaną czyli cieszącą się popularnością karmę – podejmujemy decyzje o jej zakupie i także podając ją w misce. Ale nie ponosimy odpowiedzialności 🙄, bo przecież za nas przejmuje to obciążenie KTOŚ, kto ją polecił. A, że nie zna naszego kociego czy psiego przyjaciela, to już staje się wtórne i kompletnie się nam zaciera. Psycholog zwrócił(a)by tu uwagę na powielanie wzorców, które są tylko obietnicami, często bez pokrycia, bo to tylko hasła. [O tym, czym się kierujemy w wyborze jedzenia, napiszemy  w przyszłości, ponieważ to także niezmiernie fascynujące zagadnienie, gdy zaczynamy rozumieć „mechanizmy ludzkiej głowy”]

Jeśli faktycznie zwierzęcy domownik jest członkiem naszej rodziny, to pozwólmy mu na wybór; i nie tylko z szacunku do jego jestestwa, ale z powodu jego wewnętrznej, organicznej wiedzy. Zaoferujmy pupilowi dwie miski: a/ z karmą  b/ z własnoręcznie przygotowanym jedzeniem. Które zostanie skonsumowane? Odpowiedź jest oczywista! Najsmutniejsze jest to, że tego wyboru nie umożliwiamy, a pies i kot muszą, bo nie mają innego wyjścia, jeść co panek wrzuci na szybko do miski. Refleksja przychodzi późno, kiedy pupil zaczyna chorować i skrobiemy się po głowie pytając „z czego to?”, „kiedyś tak nie było”… i chwytając za kieszeń podczas kolejnych wizyt u lekarza i wydając ogromne pieniądze na te mało towarzyskie spotkania i leki.

ZŁE NAWYKI ŻYWIENIOWE SĄ WARTE GRUBE MILIONY

A może by tak wcześniej zadać sobie pytanie i pójść tropem, co mój pies/kot lubi jeść i powinien? I okazuje się, że to wcale nie jest skomplikowane, można zrobić pierwszy krok, który nie będzie wcale dla nas szaleńczym poświęceniem (→jak tanio żywić?). Psy są zdecydowanie bardziej otwarte na nowe smaki, ciekawe ich, choć także wykazują po latach syndrom 💫uzależnienia od „pepsi-coli”.  Koty są zachowawcze i jedzenie wiążą z przewidywalnością i poczuciem bezpieczeństwa, dlatego przestawienie mruczka na nawet zdrowsze jedzenie bywa utrudnione, także z powodu glukogenezy zachodzącej w kociej wątrobie (i o tym pisze →Małgorzata Biegańska-Henryk)

Obecnie widoczny jest trend powrotu do natury. Wspaniale! Tylko i tu bądźmy krytyczni, bo na tej fali (→BARF) wkłada się nam do głowy, że pies to wilk 🤥, co prawdą nie jest. Pies to resztkowiec i nie poradzi sobie w lesie, ale świetnie się odnajdzie na wysypisku śmieci. Lecz tam na krótko posili się kot, który potrzebuje polować i zjadać małe ssaki, ptaki, gady, aby realizować swą pokarmową dzikość. Oczywiście to daleko idące uproszczenie, ale śmiemy twierdzić, że trafione i ukazuje →różnicę w kocim i psim menu.

Nie ignorujmy smaków i wyborów naszych pupili. One podświadomie wiedzą, co im służy – doskonałym podparciem tej tezy jest →zoofarmakognozja, kiedy to nawet żółw pokazuje jaki olejek zadziała na niego prozdrowotnie. Zdarzają się psy i koty, które nie lubią ryb – i tu też nic na siłę, bo gdyby się zastanowić: to skąd miałyby pierwotnie mieć w misce śledzia czy łososia? Już prędzej psy akceptują, szerzej dostępne geograficznie, ryby słodkowodne – a jest to logiczne, bo człowiek miał możliwość dzielenia się karpiem czy sieją częściej niż dorszem. Gdy zwierzaki mają deficyty, pokazują to w swoich wyborach, które nie koniecznie nam, ludziom przypadają do gustu – a to często zwykłe pożądanie witamin z →grupyB, →aminokwasów albo →bakterii (→dlaczego pies zajada qpy?). Znowu napiszemy, aby nie stosować →monodiety, która nie tylko jest nudna, ale i dostarcza ciągle tych samych składników, którymi nie tyko pies się przejada a też i organizm ma dość, co potrafi manifestować właśnie nietolerancją (mówi „ble, ile można?”🤮)

Wsłuchujmy się w naszych domowników, obserwujmy. Tu nie tylko rzecz się rozchodzi o smaki, ale o to, co nam pupil podpowiada; czego potrzebuje, jakie ma braki, lub na co choruje. Czyli podejmujmy decyzje żywieniowe – wspólnie, a nie z „ktosiem”.