najlepsze multiwitaminy dla psa i kota
posłuchaj 🎧
lub przeczytaj 👓
Zaskakująco, napiszemy na wstępie – nie podawać.
Podkreślamy niestrudzenie wyjątkowość relacji Pupila z Opiekunem, która to w oczywisty sposób jest komunikacją ponad gatunkami, kiedy używamy sformułowań: „chce mi powiedzieć”, „widzę, że cierpi”. Tym pozawerbalnym porozumieniem jest także – intuicja. Warto dać się jej ponieść, ale nie odfrunąć kupując kolejną pozycję typu „nie zaszkodzi”, gdzie w tym pojęciu mieszczą się multiwitaminy.
Z naszego długiego już doświadczenia wynika, że Opiekunowie w dobrej wierze, kupują wszystko, co w ich pojęciu może się przydać, albo psiakowi/kociakowi może brakować – gdzie słowo „może” jest tu kluczowe. Mimo wszystko, zawsze doceniamy taką postawę, która jest rodzajem własnego poszukiwania i chęcią niesienia pomocy swojemu Pupilowi, ponieważ rozumiemy wstępujące czasem poczucie beznadziejności, że nikt nie chce albo nie umie pomóc, a zwierzak cierpi (→tu o tym wspominaliśmy). Wtedy wszelkie zasłyszane cudowności stają się możliwą drogą do lepszego życia. Niestety nie tędy droga, ponieważ ona kończy się albo wyrzuconymi pieniędzmi (i to nie małymi), albo uporczywą suplementacją trwająca ponad 3 miesiące, z finiszującą toksycznością (uważajmy w tym zakresie głównie na →grzyby, które są świetne, ale jednak z rozsądkiem – posiadamy inne układy pokarmowe). O tych reakcjach bardzo często wspominamy: że dobrze dobrane zioła i suplementy, a także witaminy działają jak idealnie dostosowana terapia. Jednak co za długo trwa, może stać się totalnym fiskiem zdrowotnym. Czyli lepiej skorzystać z fachowej porady i także zawsze! samemu ocenić za kilka tygodni realne zmiany.
Kontynuując powyższe: z →zasady suplementację stosujemy w przypadku braków, jako li tylko uzupełnienie, a nie ciągłą, niekończącą się podaż. Otóż nie kierujemy się „domniemaniem” ale krytycznym oglądem, łączeniem kilku elementów objawu braku, w połączeniu z ewentualnymi chorobami lub niedomaganiami narządowymi. I oczywiście, przede wszystkim, skupiamy się na chorobie i wyjściu z niej (jeśli jest to możliwe), kiedy suplementy stają się czasową podporą podczas rekonwalescencji lub też rotujemy podobnie działające substancje by unikać „znudzenia” i nie doprowadzić tym postępowaniem do wrażliwości. Te wskazówki dotyczą rzecz jasna także mikro- i makro- elementów znajdujących się w pozycjach multiwitaminowych.
Jak mawia przysłowie „jak do wszystkiego, to do niczego” – jest odzwierciedleniem naszego zdania na temat ich stosowania. Smutne według nas jest sprzedawanie zestawów, które wzajemnie się wykluczają, będąc zabiegiem czysto handlowym, wykorzystującym mechanizmy oczekiwań konsumenckich: Czyli szukamy kilku ważnych dla nas pozycji i mamy je w jednej tabletce (przykład z rynku: Mg, Zn, Ca), co zdaje się spełnieniem marzeń. A to niestety bywa fatamorganą, którą wyjaśnimy na poniższych przykładach:
magnezu (Mg) nie łączymy z →witaminą D – jej nadpodaż powoduje obniżenie Mg
D (aktywna) reguluje gospodarką wapniową (Ca)
Ca nie równolegle Mg (z 2 godziną przerwą pomiędzy tymi pierwiastkami)
o tym dużo →piszemy tu w kontekście gospodarki wapniowo-fosforanowej, wspominamy przy →odczynie /pH moczu
D+K przyjaźnią się, ale pamiętajmy, że K (a także omega3) rozrzedzają krew, więc zawieszamy suplementację na kilka dni przed planowanymi zabiegami operacyjnymi.
witaminy A, D, E, K rozpuszczalne w tłuszczach nie konkurują ze sobą, a obecność tego →dobrego tłuszczu podnosi poziom przyswajania nawet o 30%, jednak trochę inaczej wygląda to gdybyśmy rozpatrywali
witaminy rozpuszczalne w wodzie: →B i C; raczej nie grożące przedawkowaniem i preferujące suplementację z jedzeniem, to jednak ze sobą ostatecznie konkurujące.
podobnie selen (Se) i miedź (Cu) nie akceptuje wit C, co wydaje się dziwne w przypadku Cu, ponieważ ono wspiera żelazo (Fe), które znowu uwielbia tę witaminkę.
Se wraz z →cynkiem (Zn) to wspólny front odpornościowy, ale nie w tych samych „okopach”.
Hormony 4 godziny przerwy od selenu.
Fe i Ca taką mają na siebie „alergię”, że podawanie ich razem powoduje, że żaden z tych pierwiastków się nie wchłonie. Jenak dzielą wspólną pasję do witaminy C.
kwas fitynowy będący naturalnym rezerwuarem związków fosforu (kukurydza, soja i inne strączki) oraz przeciwzapalne polifenole (owoce jagodowe, oleje z nasion, oliwa, filetowe i czerwone warzywa, kurkuma, oregano) powodują przyciąganie Fe, ale zamieniają go w związki bardzo trudno wchłanialne.
…. i tak można by było się rozpisywać, jednak postawimy tu kropkę w formie podsumowania:
sztucznie podawane witaminy niosą ze sobą masę wykluczeń, natomiast te pochodzące z naturalnej formy jedzenia przygotowanego; czy to surowego, czy gotowanego – nie generują takich ekskluzji.
Ponownie natura wygrywa, a nie →chrupki i →ekstruzja, której produkty są plastryfikowane, czyli oblepiane właśnie multiwitaminami, i innymi mikro i makro elementami, aby wszystko pięknie wyglądało w tabelkach, i w teorii spełniało normy kwalifikujących instytucji , co nie równa się przyswajaniu przez nasze zwierzaki.
W ramach wiedzy i bonusu, poniżej kilka podpowiedzi:
- niewydolność serca: wapń, magnez, potas, sód
- cukrzyca, otyłość (metaboliczny stan zapalny): chrom, miedź, cynk, wapń, żelazo, magnez, mangan, fosfor, potas, selen
- choroby skóry, dermatozy: miedź, żelazo, selen, cynk, (nikiel*, lit*)
- zwyrodnienie stawów: selen, siarka (związki), cynk, (ołów*)
- choroby przyzębia: wapń, magnez, fosfor, cynk
(* to oczywiście pierwiastki ciężkie, uznawane poza wszelką wątpliwość jako toksyczne, i oczywiście ich nie suplementujemy. Jednak w tej materii wiele miałaby do powiedzenia w umiejętności ich uzupełniania – homeopatia i także podchodzące pod tę naukę – sole Schüßler’a)









