pies niejadek

pies niejadek

Przypuszczamy, że najczęściej korzystają z naszego →kalkulatora kalorii dwie grupy opiekunów, u których milusiński jest: ⚈ ciut za duży i mimo wszystko -zagłodzony!, ⚆ lub niedożywiony, bo

ZBYT CHUDY

i przestaje to być kwestią estetyki, która jest związana z rasą lub naturalną tendencją budowy psiaka. Pojawić się może albo: ¹/organiczne pożądanie jedzenia i wiąże się z widoczną utratą wagi, co  jest sygnałem alarmowym, ponieważ organizm →„zjada sam siebie”, lub kiedy ²/waga jest akceptowalna i stała, ale i tak przestajemy nad tymi zachowaniami czy „fochami” pupila nadążać, a towarzyszy temu przykładowo jeden z objawów:

  • brak ochoty na jedzenie

lub pies „dziubie” pożywienie, wydaje się jakby był znudzony pokarmem, ciągle oczekiwał czegoś nowego, przygląda się mu, obwąchuje, jada stosunkowo często ale mało. Opiekun stara się dostosować do tych nieoczywistych smaków, kupuje ciągle inne jedzenie, decydując się na puszki albo samo mięso.  Niestety to droga do nikąd, ponieważ takie zachowanie jest wywołane albo bólem albo nieprzerwaną niestrawnością (→IBD). Zbyt duża ilość białek zwierzęcych bywa dodatkowym obciążeniem dla układu pokarmowego, a →puszki wypełnione konserwantami w postaci fosforanów podbijają zgagę i niedyspozycje i tak nie pozbędziemy się →przewlekłego zapalenia trzustki lub wrażliwraliwości jelitowej z elementami ich zaostrzenia.

  • zajadanie wszystkiego, bycie wiecznie głodnym,

apetyt nawet bywa na ponad przeciętnym poziomie. Odchody, chleb dla ptaków  i wszystko co wydaje się „nie uciekać”, jest jak manna z nieba. Oczywiście tu nie ma mowy o wysublimowanych potrzebach, ponieważ liczy się ilość. Pomimo takiego apetytu, nie ma przybierania na wadze, a czasem wręcz odwrotnie- mamy wrażenie, że im więcej pies zjada, tym bardziej chudnie i częściej się wypróżnia. Tu stolec może być absolutnie zadowalający, może trochę żółtawy, ale opiekun zdaje się być do takiego koloru przyzwyczajony.  Gdy nasz milusiński jest żywiony czymś poza karmą, widzimy niestrawione resztki pokarmu, jakby nienaruszone. Tak daje o sobie znać brak wydolności enzymatycznej u naszego pupila na poziomie trzustki, która częstokroć jest związana z nietolerancją pokarmową i dysbiozą jelit.

  • nawracające biegunki

choć jedzenie odbywa się zgodne z oczekiwaniami ale przy ich powtarzalności i uciążliwości- psiak przy tym ewidentnie cierpi. W takich przypadkach lekarz weterynarii podaje standardową kroplówkę, ale na wszelki wypadek ze sterydami, kilkudniowe antybiotyki, zapobiegawczo metronidazol, czasem także otrzymujemy skierowanie na badanie w kierunku pasożytów, które w 70% okazuje się pozytywne. Pozbywamy się  pasożytów, a przyszłość wydaje się świetlana… tylko dlaczego wszystko wraca? i kolejny raz…, i kolejna  powtórka… Mimo takiej opieki jednak psiak niknie. Tak objawia się zaleczanie, a przy chorej trzustce należy wdrożyć przede wszystkim bezwzględną głodówkę, odpowiednią dietę i może enzymy, gdy mamy do czynienia z →zapaleniem tego małego wrażliwego narządu.

  • kwaśne odbijania

towarzysząca im →zgaga, powtarzające się częściej lub rzadziej cofki jak u niemowlaka. Ilość spożywanego pokarmu jest zgodna z kalkulatorem, psiak nie jest wybredny, a czas sobie płynie w towarzystwie leków na całe zło, jakim stają się produkty na zgagę. Gdy wczytamy się w ulotkę i skutki ubocze tych ihibitorów pompy protonowej, to nie tylko nazwa nas zaczyna przerażać.  Wraz z tym upływającym czasem stają się mało skuteczne, sierść jest gorszej jakości, skóra jest mało sprężysta jakby odwodniona, może pojawić się drżenie mięśni, powolny i niezauważalny zanik jej masy, a w efekcie spadek wagi.  To efekt nieprzyswajania →aminokwasów i witamin z →grupy B, z dużym prawdopodobieństwem wskazujący na →nietolerancję pokarmową.

  • pies (lub kot) systematycznie chudnie

a jedzenie jest wartościowe i mięsne, zjadane ze smakiem, biegunek ani oznak klasycznej niestrawności brak, może lekkie mdłości.  Początkowo możemy zauważyć u naszego pupila drażliwość w okolicy kręgosłupa, bezpodstawny niepokój, zwiększone zapotrzebowanie na płyny. Ale nie wydaje się to nam uciążliwe, tłumaczymy sobie to pogodą lub intensywnością dnia. Ekstremalnie może pojawić się zamiennie: dyszenie, czasem  podwyższona ciepłota ciała . Z powodu tych ostatnich objawów pojawiamy się u lekarza weterynarii, który stwierdza problem →nerkowy. Podłożem jest źle zbilansowana i niedostosowana dieta, nadpodaż białka zwierzęcego przy braku odpowiedniej przeciwwagi suplementacyjnej.

  • częste, długie picie i takie też siusianie, dość szybkie chudnięcie

lecz pupil nie ma kłopotu z jedzeniem, wszystko mu smakuje, bywa często głodny, miewa spadki nastrojów, po kilkunastu dniach przeważnie jest apatyczny. Jedyne, co może przyciągać naszą uwagę i zdziwić to sformułowanie użyte przez kogoś spoza domowników: „ale tu czuć u was jabłka! robicie ocet jabłkowy?” Skóra psa jest wręcz pachnąca ale odwodniona; czaszka znacznie zarysowana, a psiak wygląda jakby stawał się na powrót szczeniakiem. Niestety to nie „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” ale z dużym prawdopodobieństwem cukrzyca, czyli wewnątrzwydzielnicza niewydolność trzustki.

  • coś dzieje się niedobrego …

Opiekunowie podkreślają, że „wszyscy mają ich za przewrażliwionych”. Może znajdzie się gdzieś, czasem bratnia dusza, która skwituje „no może troszkę gorzej wygląda twój psiak”. Dla nas jest oczywiste, że od dłuższego czasu nasz pies robi dość dużo qp, zdaje się mieć mniej siły, szybko się męczy, długo śpi, przestaje mieć ochotę na zabawę, ulubiony spacer, czasem bywa rozdrażniony lub obojętny, no i oczywiście chudnie; najpierw korzystając z zapasów tłuszczu a potem mięśni. Najgorsze jest to, że nawet badania krwi, rtg, usg, nie wskazują cienia choroby- klinicznie wszystko jest w absolutnym porządku. To zaawansowana →nietolerancja; taka najbardziej niebezpieczna, bo cicha bez ekstremalnych i oczywistych objawów.

  • pies wariuje, kot szaleje

bo posikuje, jest natrętny, niespokojny, szuka u nas wsparcia, a do tego jest bardzo „zestresowany” ponieważ: drży, ucieka, ciągle mlaska lub wylizuje, albo dokonuje autodestrukcji wygryzając sobie sierść, ha! nawet choruje, jakby chciał na siebie zwrócić naszą uwagę. Spokojnie przemyślimy sobie, czy faktycznie zgadzamy się z tym nagłówkiem, który słyszymy u specjalisty? Jeśli pies/kot do tej pory taki nie bywał, a intuicja nam podpowiada, że te zachowania pozornie behawioralne naszego pupila to wołanie o pomoc – z dużą dozą pewności tak jest. Choć trudno uwierzyć, ale →jelito wrażliwe właśnie potrafi dawać efekty niepokoju, natręctw i…. „wariactwa”.

 

Te przytoczone  przykłady są jedynie drogowskazem i nie stanowią jednoznacznej i oczywistej diagnozy. Bo gdybyśmy tak traktowali nasze wpisy jako nieomylne, zwyczajnie bylibyśmy niepoważni. Organizm naszego pupila jest równie skomplikowany jak nasz, ludzki.U zwierząt to jeszcze bardziej staje się wysublimowane, ponieważ jesteśmy pozbawieni komunikacji werbalnej, a nasze zwierzęta często atawistycznie nie okazują bólu i złego samopoczucia.


Przeczytaj więcej:

Objawy bólu i choroby

Nadmierne ślinienie

IBS 

Chora trzustka