dieta gotowana dla psa

dieta gotowana

Posłuchaj…

 

lub przeczytaj:

„ABC gotowania” dla psa/kota = jest proste. Jedzenie może być także tym domowym, pysznym, wartościowym – do tego namawiamy, bo wtedy wiemy, co nasz pupil je. Poniżej przeprowadzimy przez zakamarki tego zagadnienia. Jeśli chcecie – skopiujcie nasze weki dla →psa oraz →kota i tamtejsze przepisy. Dla zwierzaków zdrowych poniżej

ZASADY:

  1. Procenty i z tym związaną wagę liczymy zawsze, gdy produkt jest 🎯świeży: w przypadku mięsa i warzyw+owoców, 🎯sypki gdy obliczamy udział ryżu, kasz, płatków.
  2. Mięsa nie powinny być kupowane w hipermarketach czy sklepach sieciowych ze względu na anonimowość dostawców oraz brak powtarzalności i związanej z tym odpowiedzialności za zawartość chemiczną. Wybieramy sklepy firmowe, rzeźników, hurtownie. Mięso mielimy sami, lub wykonane to powinno być w sklepie – w naszej obecności.
  3. Cechy dobrego mięsa: suche (nie nawadniane i ostrzykiwane), z włóknami i przerostami, z tłuszczem. Mięso to także podroby – nie można o tym zapominać, a to częsty błąd wypływający z niewiedzy lub gastro-rozpieszczania.
  4. Kot🐱 jada wyłącznie mięso 95% (w tym: 15% wątróbki + 10% podrobów innych) oraz węglowodany w postaci owoców z warzywami 5%. Kot jest bezwzględnym mięsożercą, co zawsze akcentujemy, dlatego dla niego najlepsza jest →dieta BARF.
  5. Dla psa🐶 właściwa proporcja to 60% mięsa  (w tym: 20% podrobów i tu do 7% wątroby) oraz węglowodany: w pierwszej kolejności zboża (20-30%), a w drugiej warzywa i owoce (10%-20%). Pies jest względnym mięsożercą, ba! resztkowcem, więc nie róbmy z niego wilka, bo od tysięcy lat nim nie jest, żywiąc się tym, co spadnie z „pańskiego stołu”. Ale📍 to nie oznacza: parówek, wędlin z konserwantami, ciasteczek, przetworzonej i słonej żywności…, bo sami mamy z tym problem, a dla psa to istna trucizna☠️
  6. Każde jedzenie zdecydowanie powinno zostać przez nas zblendowane/zmielone, jeśli chcemy, by pupil miał nie tylko z tego szał smakowy, ale i przyswajalny.

INFO DODATKOWE:

  • w zależności od chorób możemy żonglować zawartością mięsa w stosunku do węglowodanów i rodzajów tych węglowodanów (może być potrzeba przeniesienia akcentu żywieniowego na warzywa)
  • gotujemy produkty sypkie» 1 miarka : 2,5 marki wody. I tu zdradzimy naszą tajemnicę gotowania: ok 7 minut gotujemy na najwyższym możliwym poziomie mieszając, ekstremalnie przykręcamy na poziom minimum z minimum, i pozostawiamy przykryte na „pykanie” przez około godzinę.
  • nawet gdy oszczędzamy tłuszcze ze względu na chorobę i wybieramy chude mięsa (bez skóry, dodatkowego „boczku”), jednak nadal interesują nas przerosty i nie rezygnujemy z podrobów – najwyżej możemy je zmniejszyć %towo
  • nie przekraczajmy 65% mięsa w diecie psa, to smakuje, ale źle skończy się dla nerek za paręnaście miesięcy, i dzieje się to niezauważalnie. Kot pod tym względem jest bezpieczny.
  • zapominanie o ziemniaku to grzech, jednakże winien być podawany ciepły, i o tym piszemy obszernie →tu . Gdy traktujemy go jako podstawowy węglowodan powinniśmy ważąc go – pomnożyć 3krotnie, ponieważ zawiera bardzo dużo wody. Inną formą (sypką) są płatki ziemniaczane (wyłącznie te bez emulgatorów i poprawiaczy smaku)
  • suplementy, enzymy podajemy na/do posiłku – to absolutnie ich najwłaściwsze miejsce.
  • pamiętajmy o czasowej suplementacji, szczególnie akcentujemy witaminy B i D3
  • kiedy pupil jada gotowane jedzenie, spada jego zapotrzebowanie na picie i wydaje nam się, że miska z wodą stoi nietknięta. Nie należy się tym przejmować, ponieważ wystarczająca ilość płynu jest w pożywieniu (więcej o zachwianej osmotyce i co robi ze śluzówką sucha karma →tu)

TAKIE-TAM:

* kaloryczność; w teorii liczymy 4% masy ciała (m.c.), czyli psiak o wadze 10 kg powinien zjadać dziennie 400 gram przygotowanego posiłku, ale my jesteśmy przeciwni teoretyzowaniu. Każdy odpowiedzialny opiekun zna swojego pupila, obserwuje go, i po 3 dniach już jest w stanie powiedzieć, czy to jest wystarczająca ilość. I wtedy ewentualnie zaczynamy korygować zapotrzebowanie energetyczne.

* nie dajmy się zwariować i nie odliczajmy wszystkiego co do 1% procenta

* rozpieszczamy świadomie. O tym, co dać od siebie, tanio, zdrowo i czasem surowo, piszemy tu←.

* kości tak, ale surowe (najbezpieczniej szyjkę gęsią obić tłuczkiem i tak podawać dostosowaną wielkość do psich; kocich możliwości, jest też szansa na zakup kości cielęcych lub pociętych wołowych). Zawsze przy tego rodzaju delicjach, jesteśmy obecni, bo zachłanne zwierzątko może być nieobliczalne i się udusić. A! i wolimy jednak zaakcentować: nie dla ostrych kości ptasich.

LISTA MOŻLIWOŚCI:

🦖mięso to oczywiście ryby, także te słodkowodne (mało alergizujące). Gdy będziemy mielili jedzenie, to razem z ośćmi i małymi głowami. Nie wyrzucajmy ikry, czy innych wnętrzności – są cenne, ponieważ odznaczają się rzadkimi i cennymi aminokwasami (przeczytaj o nich tu←, bo warto wiedzieć więcej)

🍃węglowodany w postaci warzyw to też: kalafior, dynia, cukinia, topinambur, kalarepa. Możemy korzystać z wersji mrożonych, ponieważ nie-w-sezonie taka forma jest nie dość że wygodna, to i zdrowsza. Co można i nie wolno dawać do jedzenia podsumowujemy w  →tej tabelce.

🐛tłuszcze są absolutnie bardzo ważne, a bywają ignorowane jakbyśmy chcieli z naszych kotów i psów wykreować fit-pupila. Kiedy nasz zwierzak nie ma kłopotów żółciowo/wątrobowo/trzustkowych, nawet je dodawajmy; tłuszcz gęsi, kaczy, a nawet wieprzowy, czy też olej z ryb, albo z krokosza, ostropestu, lniany, kokosowy (nie! rzepakowy). Tylko pamiętajmy, że roślinne nie są dla naszych pupili ważne, ponieważ są słabo przyswajane, to jednak inny metabolizm.


Jak nie popełniać błędów żywieniowych i czym są, możesz przeczytać →tu.