BARF – ostateczna rozpraw’ka
posłuchaj 🎧
lub przeczytaj 👓
Update: Ostatnio wydaje się, że popularność BARFa spadła, ponieważ zmienił nazwę na RAW (ang. surowe). Ten zabieg budzi pytanie, dlaczego skoro taką markę sobie to jedzenie wyrobiło? Jeśli wszystko działa bez zarzutu, nie zmienia się brandów, określeń, standardów, które się sprawdziły i są rozpoznawalne. Co rzeczywiście stoi za taką ewaluacją?
Na kanwie surowego jedzenia RAW, mamy głównie do wyboru wspomniany →BARF oraz PALEO. Te hasła kojarzą się z przeszłością i niezanieczyszczonym środowiskiem, czyli pozytywnie, ponieważ jesteśmy przekonani, że nasi przodkowie byli zdrowi. Czyżby wyłącznie brak chemii powodował dobrostan organizmów? To mit; byli oni wszyscy narażeni na skokowe dostarczanie energii, niejednokrotnie nie odpowiadające podstawowym zapotrzebowaniom witaminowym, psujące się i realnie toksyczne, a poza tym żyli znacznie krócej, ponieważ naturalna sekcja nie ma litości. I z pewnością nie możemy tego nazwać dietą, ale przypadkowością połączoną z łutem szczęścia. Więc ponownie witamy w bajce🤹 →marketingowej imaginacji 🤪, którą naukowcy określają błędem logicznym i poznawczym. Co oznacza, że przekonanie, iż jedzenie przodków było wartościowe, nie jest ani faktem ani jakąkolwiek oceną zależności ich zdrowia od ówcześnie dostępnego pokarmu .
Odrobinę obawiamy się, że Opiekunom stosującym →dietę BARF to, co napiszemy się nie spodoba. Ba! zdajemy sobie sprawę z pewnego rodzaju przynależności społeczno-filozoficznej, która jest niebywale silna i może z tego powodu wylać na nas więcej niż przeciętnie -wiadro pomyj, ale zaryzykujemy dla dobra psiaków. Celowo nie wspominamy o kotach, ponieważ one są nadal dzikie żywieniowo i BARF wraz z whole prey jest raczej wskazane, choć także bywają wyjątki. I jak zwykle, nie namawiamy do zgadzania się z nami, tylko do zastanowienia, bo o pewnych mitach, prawach i półprawdach napisaliśmy tu
Kontrargumentacja do wilczego jedzenia:
🌈 żadne jedzenie, które jest zdrowe, nie powinno być suplementowane, ponieważ to zaprzeczenie jego dobroczynności
🥩 →zbyt duża podaż białka generuje szerszy krąg cyklu mocznikowego, którego realizacja równa się z:
🍔 wyższym zapotrzebowaniem energetycznym, co powoduje u psa chudnięcie (fakt, bywa ono oczekiwane), ale także
🧊 odwodnienie, ponieważ ten cykl wymaga ponadprzeciętnej ilości płynów a pochodne mocznika są higroskopijne ( i choć psiak wygląda pięknie, jak na zawodach fitness, to wcale utrzymanie takiego wysuszonego mięśnia nie jest zdrowe na codzień)
⛓ to także pokaźne ilości azotu tworzącego cząsteczkę białka. Ten pierwiastek lubi łączyć się z tlenem tworząc tlenek azotu, a ów związek zawsze powstaje ze stanu zapalnego (uwaga: nie tyle go tworzy, ale staje się substratem informacji zapalnej)
🦴 aby ułatwić pozbywanie się toksyn – stosuje się →nadpodaż wapnia, która odkłada się w tkankach miękkich powodując sztywność stawową i powięziową, i żadna sztuczna suplementacja nie jest tym, co proponuje forma naturalna z pożywienia (tak jak: białko białku, czy kaloria kalorii nie jest równa/ →tu więcej) stąd stawiajmy na meaty bones, czyli kości mięsne a nie kredę…
⚙️ to, czego nie uda się organizmowi wydalić z wapniem (= z kałem), organizm magazynuje w tkance tłuszczowej w formie adipokin, często u barfiaków w formie otłuszczenia wątrobowego a nie ogólnotkankowego.
🫁 wysoka ilość od-białkowych produktów ubocznych doprowadza do przeciążenia pracą filtracyjną dwóch narządów: → wątroby, a kolejno →nerek, czego konsekwencją jest brak równowagi elektrolitowej (dlatego BARFowcy tak często kontrolują poziom makroelementów)
🧶 i jeszcze takie-tam; duża ilośc białka równa się spora ilość →aminokwasów, także tu pojawia ta zapalna- homocysteina. Nie staje się zagrożeniem , jeśli jest metylowana do innych aminokwasów. Zachodzi wtedy transaminacja, do jakiej niezbędna jest →B12 i B6, a gdy ich nie ma wystarczająco doprowadza to do poważnych chorób neurologicznych.
🌵 aby zrównoważyć →braki błonnikowe, suplementacja chlorofilem, w postaci alg (kelp) jest standardem, która z biegiem czasu może spowodować destabilizację hormonów głównie tarczycowych (w połączeniu z przeciążoną →wątrobą, którą aktywują te hormony, powstaje realny misz-masz). I należy tu zastanowić się, skąd przodek naszego psa miałby zdobywać takie ilości morskiej zieleniny?
🥗 pójdźmy dalej w tych rozważaniach o możliwościach: skąd także w dzikiej i naturalnej →diecie BARF (wersja polska) gotowane warzywa? Czy to aby jest naturalne, że wilk sobie miał je podgotowywać?
🪱 kuriozum, które ostatnio się pojawia to takie, że: serce, żołądki, ozór, poliki nie powinny być traktowane jako podroby, ale jako mięso, ponieważ są mięśniami. I tu faktycznie zgoda, że to wartościowe fragmenty białek zwierzęcych, jednakowoż nie taka zasada powinna być wyróżnikiem. Ponieważ okaże się, że jelita z racji swojej imponującej mięśniówki także są mięsem…
Drodzy Opiekunowie psiaków, zachowajcie zdrowy rozsądek, nie wyłączajcie intuicji, gdy widzicie, że z psem na jakiejkolwiek diecie dzieje się coś niepokojącego ( i nie tylko BARF), czy →wyniki badań krwi a może i moczu są nieprawidłowe. Przypomnijcie sobie fakt ewolucji i udomawiania wilka przez 300 tysięcy lat do psa. To ogrom pracy naszych przodków nad budową lojalnego i przydatnego towarzysza. Z założenia: pozwolenie mu na samodzielność nadal dzikiego i samodzielnego żywienia, zakończyłoby się człowieczym niepowodzeniem, ponieważ oderwanie psa-wilka od tej zależności, stałoby się zaprzepaszczeniem naszych starań; a pies okazałby się niefunkcyjnym zwierzęciem, które nie chroniłoby stada z jego zasobami.
Powyższy akapit może jawi się jako mocno poznawczy wniosek, i szorstki, ale gdyby nie ta solidarność jednego stołu = różnorodne żywienie, głównie resztkami , nie byłoby tej więzi także 💞emocjonalnej, zrodzonej z zależności.
więc czy istnieje dieta idealna?
otóż- NIE, bo najlepsza to ta ZRÓŻNICOWANA.
… i zaczynamy już →od szczeniaka, korzystając z BARF😝; ucząc jadać surowce warzywa, mięso, oraz tzw meaty bones.




